Moja miłość
Jako mały chłopiec po przerobieniu Ikara i Dedala w szkole, ciągle spoglądałem w niebo, byłem zafascynowany. Kiedy podrosłem, ciągle marzyłem, lecz bałem się zrealizować, bo może wezmą mnie do wojska do jakiejś trudnej formacji, później wyjazd do pracy, powrót, własna działalność, brak czasu. Kiedy udało się uporządkować i znaleźć czas, zacząłem wydeptywać ścieżki do Aeroklubu Polskiego aby móc spełnić marzenia o lataniu - chciałem skakać na spadochronach, lecz się nie powiodło z powodów zdrowotnych, więc zaproponowano w Aeroklubie nie tłumacząc, abym pojechał do Wałbrzycha na Dzikowiec i spróbował paralotni, nie miałem pojęcia co to jest. Ciekawość była tak duża, iż tego samego dnia pojechałem. ZOBACZYŁEM jak akurat wykonują loty - zatkało mnie z wrażenia, po kilku opowieściach instruktora, zachwycony i szczęśliwy do łez - zapisałem się.
W sierpniu 1998r. rozpocząłem kurs, zbieram wszystko na temat paralotniarstwa oraz czytam co się da na nt. Od tej chwili latam kiedy tylko mogę, w weekendy, w tygodniu. Dom cały żyje warunkami pogodowymi do latania. Tak jestem tym pochłonięty, iż wciągnąłem rodzinę, która pomimo wypadków jakie miałem a w szczególności ostatnim i tak pomaga i akceptuje. Jestem im bardzo wdzięczny za to, że pozwalają mi cieszyć się spełnieniem marzenia o lataniu, które na pewno będę realizować do końca moich dni.
Galeria Picasa: http://picasaweb.google.com/juras63





